Piłka pucharowa

July 19th, 2002

Nie mają chwili wytchnienia żywieckie drużyny grające w A, B i C-klasach piłkarskich. Po zakończeniu rozgrywek ligowych przystąpiły do V Mistrzostw Ludowych Zespołów Sportowych o puchar senatora Władysława Bułki. W ubiegłą sobotę rozegrano mecze ćwierćfinałowe. Wszystkie potyczki były niezwykle zacięte. Tylko jeden mecz zakończył się w regulaminowym czasie, w trzech zwycięzcę wyłoniły dopiero rzuty karne. Zanotowano następujące rezultaty: Bystra – Przyborów 2-2 (w karnych 2-4), Radziechowy – Błękitni Żywiec 2-2 (3-2), Pewel Ślemieńska – Leśna 2-2 (4-2), Słotwina – Godziszka 1-3. Jutro w spotkaniach półfinałowych zmierzą się: Radziechowy – Przyborów (15.00, Radziechowy) i Gosziszka – Pewel (16.00, Świnna). Finał zostanie rozegrany w ostatnią sobotę lipca na stadionie w Ślemieniu. Początek o 16.00.

Autor artykułu: (wot)

Małym nie jest łatwo

July 19th, 2002

Pierre de Coubertin, francuski baron, który wskrzesił nowożytne igrzyska olimpijskie, powiedział kiedyś, że ważny jest udział, a nie zwycięstwo. Jego słowa przewinęły się w czasie sobotniej uroczystości z okazji jubileuszu 55-lecie istnienia Ludowego Klubu Sportowego z Radziechowach. Chociaż klub istnieje ponad pół wieku, nie doczekał się wielu sukcesów, a najważniejsze to zwycięstwa drużynowe w Międzynarodowym Rajdzie Chłopskim w 1984 i 1997 roku. Powód jest jednak prosty. Jak podkreśla Henryk Jakubiec prezes klubu, od 1996 roku, na tak podrzędne kluby brakuje pieniędzy. Pierwsi sportowcy występujący pod szyldem klubu z Radziechowych mogli jedynie pomarzyć o piłkarskim boisku. W piłkę grali na pastwiskach. Obok piłkarzy ćwiczyli jeszcze narciarze i tenisiści stołowi. Dzisiaj do dyspozycji sportowców jest murawa, w klubie istnieją trzy sekcje sportowe: piłkarska, tenisa stołowego i szachowa. Pierwsza drużyna piłkarska gra w żywieckiej klasie B, juniorzy i trampkarze wywalczyli w tym sezonie awans do ligi okręgowej. Działacze mają kilka ciekawych pomysłów na przyszłość.

- Myślimy o awansie do A-klasy pierwszego zespołu. W najbliższym czasie czeka nas remont stadionu. Chcemy, żeby stał się obiektem z prawdziwego zdarzenia. Liczymy, że powstaną boisko do piłki siatkowej, strzelnica i być może kort tenisowy o nawierzchni ceglastej – mówi prezes Jakubiec.

- W dzisiejszych czasach małym klubom nie jest łatwo. Brakuje pieniędzy na inne niż piłka nożna sekcje sportowe – uważa Wirgiliusz Wisiński, działacz piłkarski z Żywca.

Autor artykułu: TOMASZ WOLFF

Triathlonowy puchar

July 18th, 2002

Ekipa WLKS Kmicic Częstochowa startowała w miniony weekend w Pucharze Polski w triathlonie, który odbył się w Lubaszu. Najlepiej spisała się z częstochowianek Ewa Dederko, która zajęła generalnie 23. miejsce i była oczywiście pierwsza wśród kobiet. Nasza zawodniczka traktuje występy w pucharze bardziej treningowo, przygotowując się do rywalizacji w Pucharze Świata i zdobywaniu punktów w rankingu potrzebnych do zakwalifikowania się do Igrzysk Olimpijskich w Atenach w 2004 r. W Lubaszu uzyskała czas 1:16:44,90.

Wśród kobiet na 16. miejscu sklasyfikowana została Lidia Bieńkuńska (1:33:15,90), a na 18. Monika Brożyna (1:38:15,80). Najlepiej wśród mężczyzn zaprezentował się Janusz Miketa zajmując 34. miejsce (1:20:26,20). 64. był Krzysztof Lasoń (1:28:06,60).

Autor artykułu: (su)

Najgrubsza Kazimiera

July 18th, 2002

Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska w Katowicach potwierdziło właśnie, że w Wodzisławiu rośnie największa i najgrubsza wierzba na Śląsku. Drzewo “odkryte” kilka lat temu ma nawet swoje imię. Na cześć Kazimierza Cichego, naczelnika Wydziału Ekologii wodzisławskiego magistratu, wierzbę nazwano Kazimierą.

Rośnie na brzegu rzeki Leśnicy przy ul. Bojowników w dzielnicy Radlin. W obwodzie Kazimiera ma 670 cm, co daje jej drugie miejsce w Polsce pod względem grubości.

- Niestety, stan zdrowotny wierzby nie jest zadowalający. Drzewo częściowo obumiera, jest znacznie porażone jemiołą – ubolewa Kazimierz Cichy.

Wierzba krucha nie jest gatunkiem długowiecznym, jej żywotność wynosi około 200 lat. Wodzisławska Kazimiera właśnie dobiega tego wieku. Jeszcze w tym roku Wydział Ekologii chce więc zlecić wykonanie niezbędnych prac i zabiegów konserwatorskich.

Autor artykułu: (KM)

Podział na okręgi wyborcze zostanie utrzymany

July 18th, 2002

Komisarz wyborczy w Katowicach nie uwzględnił skargi Stowarzyszenia Samorządna Gmina Siewierz, dotyczącej podziału na okręgi w nadchodzących wyborach samorządowych. Spór wywołało podzielenie miasta Siewierz na okręgi jednomandatowe (taki system obowiązuje od 1990 r.) oraz włączenie Gołuchowic do jednego okręgu z Wojkowicami Kościelnymi i Warężynem.

- Wprawdzie Gołuchowice nie sąsiadują z sołectwami Wojkowice Kościelne i Warężyn, jednak układ geograficzno-przestrzenny sprawia, że powinny być połączone z nimi z uwagi na niewątpliwą bliskość położenia. Tym bardziej, że nie można połączyć sołectwa z okręgami wyborczymi w mieście – wyjaśnia Mieczysław Brzdąk, katowicki komisarz wyborczy.
Siewierska Rada Miejska następnej kadencji liczyć będzie 15 rajców, wybranych w 11 okręgach:

Okręg 1 (1 mandat), m.in. ul. Boczna, Kamienna, Młyńska, Rzeczna, Słoneczna, Wczasowa, Wiklinowa, Willowa, Wygodna, Zagłębiowska, Cmentarna i Rybacka.

Okręg 2 (1 mandat), m.in. ul. Altanka, Krakowska, Rynek, Wesoła, Zielona, Czarnieckiego, Górki, Kopernika, Kościuszki, Stoczkowa, Kręta, pl. Strażacki, pl. Ogrójecki.

Okręg 3 (1 mandat), m.in. ul. Cicha, Letniskowa, Spokojna, Miodowa, Sikorskiego, Stolarska, Targowa, Krasickiego, Akacjowa.

Okręg 4 (1 mandat), m.in. ul. Bacholińska, Bema, Grzybowa, Jałowcowa, Jodłowa, Klonowa, Legionistów, Sawickiej, Wierzbowa, Wrzosowa, Zbożowa, Rymarska.

Okręg 5 (1 mandat), m.in. ul. Bytomska, Bohaterów, Marszałka Piłsudskiego, Sosnowa.

Okręg 6 (1 mandat), m.in. ul. Częstochowska, Dąbrowskiego, Strumień, 11 Listopada, 3 Maja, Żwirki i Wigury, pl. Wojska Polskiego.

Okręg 7 (1 mandat), m.in. ul. Kielecka, Klubowa, Kolejowa, Zdrojowa, Źródlana, Łysa Góra, Mostowa, Wodna, Towarowa.

Okręg 8 (2 mandaty), sołectwa Żelisławice, Leśniaki.

Okręg 9 (2 mandaty), sołectwa Brudzowice, Dziewki, Nowa Wioska.

Okręg 10 (3 mandaty), sołectwa Gołuchowice, Warężyn, Wojkowice Kościelne.

Okręg 11 (2 mandaty), sołectwa Podwarpie, Tuliszów.

Autor artykułu: (wow)

Widmo supermarketu

July 17th, 2002

Rada Miasta będzie musiała zadecydować, czy wpuścić na teren Wodzisławia kolejny supermarket. Do magistratu wpłynął bowiem wniosek o lokalizację obiektu handlowego o powierzchni sprzedażnej około 2,5 tysiąca metrów kw. Gdyby ta placówka rzeczywiście powstała, wówczas byłaby największym obiektem handlowym w mieście. Póki co jednak, nie ma mowy o podejmowaniu decyzji. Zgodnie z przepisami, najpierw musi powstać prognoza skutków działania takiego obiektu m.in. na rynek pracy, komunikację i istniejącą sieć handlową.

Pod uwagę będą też wzięte potrzeby i interesy klientów. W tej sprawie muszą wypowiedzieć się również lokalni przedsiębiorcy. – Nim radni zadecydują, czy wpuścić na teren miasta taką placówkę handlową, czy też nie, upłynie jeszcze sporo czasu – zapewnia Winicjusz Kulej, naczelnik Wydziału Architektury i Urbanistyki w wodzisławskim magistracie.

Mimo że informacja o kolejnym supermarkecie jest na razie niepewna, kupcy są ogromnie zaniepokojeni. Stanisław Kasznia, prezes zarządu Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem w Wodzisławiu, ostrzega, że spółdzielcy gotowi są protestować.

- Już raz mieliśmy z tego powodu ogromne problemy – stwierdza prezes. – Przywracanie równowagi w firmie trwało półtora roku. Niestety, straciliśmy sześć sklepów, musieliśmy zwolnić około 30 pracowników. Takie są skutki wpuszczania supermarketów na nasz teren.

Jak się dowiedzieliśmy, handlowy gigant (jeśli oczywiście w ogóle powstanie) zostałby prawdopodobnie zlokalizowany powyżej skrzyżowania ulicy Starojastrzębskiej i Witosa (w tym miejscu na ogół zatrzymuje się cyrk). W asortymencie placówki byłyby artykuły spożywcze, gospodarstwa domowego i odzież.

Autor artykułu: (isa)

Dworce nie po drodze

July 17th, 2002

Przy akompaniamencie orkiestry dętej władze Rybnika oficjalnie oddały do użytku nowy dworzec autobusowy. Obiekt, o którym już sporo napisano w gazetach, wygląda naprawdę imponująco. Dużo w nim szkła i srebrzących się metalowych elementów. Nowocześnie wyposażono wnętrza przestronnej poczekalni.

Są tam pomieszczenia dla pracowników Zarządu Transportu Zbiorowego i kierowców. Toalety dostosowano do potrzeb niepełnosprawnych. Nad drogą wybudowano specjalną kładkę. Chodzi o to, by uczniom “ekonomika” ułatwić dotarcie do szkoły. Całość kosztowała 4,5 mln zł, pieniądze pochodziły z kasy miasta. Co więcej, projektanci obiektu otrzymali nagrodę wojewody za najlepszą budowlę, która powstała na terenie województwa w ubiegłym roku.

- Dworzec jest w mieście bardzo potrzebny. Miejsce, w którym stanął, również jest bardzo dobre. W okolicy jest dużo osiedli i szkoła – zapewniał nas na kilka dni przed otwarciem obiektu Józef Cyran, wiceprezydent Rybnika.
Niestety, nowoczesny obiekt przeważnie świeci pustkami. Największe tłumy ludzi czekających na autobus wciąż można zobaczyć m.in. na Placu Wolności. Czyżby mieszkańcom Rybnika było nie po drodze do nowego futurystycznego budynku? Do redakcji “DZ” zadzwonił nawet mieszkaniec dzielnicy Kamień, który twierdzi, że inwestycja jest po prostu nie trafiona.

- Prawda, budynek jest piękny, ale mieszkańcom raczej nie będzie służył. Ludzie z osiedli i tak będą wsiadali do autobusów najbliższej swego miejsca zamieszkania. Wygląda na to, że z nowoczesnego dworca za 4,5 mln zł będą korzystali tylko uczniowie “ekonomika”. Moim zdaniem lepiej było wybudować obiekt tam, gdzie mieści się siedziba PKS-u – uważa Czytelnik.

- W czasie wakacji na dworcu rzeczywiście jest niewielu ludzi. Trochę osób przewinęło się, gdy absolwenci gimnazjów składali dokumenty do szkół średnich. Uważam, że od września życie na dworcu będzie tętnić – mówi Kazimierz Berger, dyrektor Zarządu Transportu Zbiorowego w Rybniku.
Szef ZTZ wyjaśnia, że budowa dworca w tym miejscu była jak najbardziej zasadna choćby ze względu na organizację transportu w mieście. Zdaniem naszego rozmówcy, nie można było remontować dworca PKS-u ponieważ obiekt nie jest własnością miasta. Poza tym remont kosztowałby więcej niż budowa nowego obiektu.

Rybnicki dworzec nie jest jedynym w regionie, który wzbudza wątpliwości. Podobnie jest w Jastrzębiu, gdzie już kilka lat temu oddano do użytku podobny obiekt. Również robi imponujące wrażenie, kosztował mnóstwo pieniędzy, niestety świeci pustkami. Wczoraj o godzinie 11 nie było tam żadnego pasażera. W tym czasie na przystankach przy ulicy Arki Bożka kłębiły się tłumy podróżnych.

- Nowy dworzec przy ulicy Północnej umiera. Po jego otwarciu pojawiły się w nim kioski i drobne punkty handlowe. Teraz wszystko powoli “pada” – mówi Benedykt Lanuszny, dyrektor biura Międzygminnego Związku Komunikacyjnego w Jastrzębiu.

Dzieje się tak pomimo tego, że około 90 procent wszystkich autobusów przejeżdża przez nowy dworzec. Co więcej, niedaleko działają bank i Miejski Ośrodek Kultury. W rejonie inwestycji powstały również nowe drogi. Benedykt Lanuszny nie kryje jednak, że napełnienie autobusów zajeżdżających na nowy dworzec jest znikome. Zdecydowana większość pasażerów korzysta z przystanków przy ul. Arki Bożka czy przy Al. Piłsudskiego.

- Może dlatego, że właśnie tam jest najwięcej bloków a także spore targowisko? – zastanawia się dyrektor Lanuszny.

Autor artykułu: MARCIN KASPRZYK, ADRIAN KARPETA

Wielkie kiszenie

July 17th, 2002

Pani Marta sprzedaje dziennie 3 tony ogórków. Stoisko ma kilka kroków od granicy, przed targowiskiem przy al. Łyska. To strategiczne miejsce, bo kupcami są prawie wyłącznie Czesi. Ogórki ładują do samochodów, a potem obracają przez granicę nawet po kilka razy, bo jednorazowo mogą przewieźć tylko 50 kilogramów.

- U nas na targowiskach ogórki kosztują 15-20 koron za kilogram. Dlatego opłaca się przyjeżdżać do Cieszyna nawet z daleka – mówi Czech Zbynek Porembsky, który kupił wczoraj na targowisku nad Olzą 15 kg ogórków, a do nich koper, chrzan i czosnek. – Teraz będzie w domu wielkie kiszenie – śmieje się Josef Frydrysek z Ostrawicy. – Po polskie ogórki przyjeżdżam od sześciu lat. Teraz są jeszcze tańsze niż przed rokiem i bardzo smaczne. Zresztą sprzedawcy dają spróbować, czy nie są gorzkie, zbyt miękkie.

Na deptaku koło targowiska panuje ruch jak w mrowisku. Ulica jest prawie zielona od straganów z ogórkami. Czesi ładują worki do samochodów, handlarze rozładowują kolejne dostawy. Handel odbywa się w koronach. – Dla państwa ogóreczki, czerstwe, piękne, levne – krzyczy pół po polsku, pół czesku sprzedawca (levne znaczy po czesku tanie, a czerstwe – świeże). Czesi długo się nie zastanawiają. Wykupują ogórki całymi workami.

Handlarze zacierają ręce. Biznes kręci się znakomicie. Ogórki sprzedawane są w sumie na sześciu straganach, ale nieuczciwej konkurencji nie ma, bo wszyscy mają pod dostatkiem klientów. – Szkoda, że sezon na ogórki trwa tylko miesiąc. Za dwa tygodnie będzie po wszystkim – mówi Andrzej Kowalczyk, który zaopatruje się w towar u rolników z Buska-Zdroju. – Ludzie najczęściej kupują po dwa 25-kilogramowe worki. Biznes jest dobry, nie narzekam. Ogórki to jedno z niewielu warzyw, na którym można dzisiaj zarobić – przekonuje 32-latek.

Dziennie na targowisku przy granicy sprzedawanych jest ok. 15 ton ogórków. – Z utargu będziemy mogli żyć przez następne dwa, trzy miesiące. Bo po sezonie na te warzywa przychodzi mizeria w interesie. Trzeba czekać aż do świąt, kiedy Czesi zaczną przychodzić do Cieszyna po sztuczne choinki – przekonuje pani Maria.

Autor artykułu: WOJCIECH TRZCIONKA

Kierowco – zawracaj

July 16th, 2002

Wczoraj rozpoczął się remont przejazdu kolejowego przy ul. Wawelskiej (droga numer 934). Prace potrwają do 15 sierpnia. W tym czasie ulica będzie zamknięta. W tym czasie ma zostać wykonany kapitalny remont przejazdu wraz z odwodnieniem i kanalizacją. Inwestorem jest kopalnia “Piast”. Prace powodują utrudnienia w ruchu. Mimo tablic informacyjnych co pewien czas zdezorientowani kierowcy pytali wczoraj o drogę.

- Nie jest to droga powiatowa, lecz wojewódzka, stąd mamy niewielki wpływ na to, co się tam dzieje. Na czas remontu wyznaczone zostały dwa objazdy: dla samochodów osobowych i ciężarówek – mówi Józef Piechula, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Bieruniu.

Tablice informacyjne o objazdach ustawiono po obu stronach skrzyżowania Warszawskiej z Wawelską oraz od strony Kopciowic.

- Ludzie jadą na pamięć, nie zważają na znaki i tablice informacyjne, stąd to zamieszanie. Droga jest dobrze oznakowana, ale ludzie nie czytają tablic – mówi jeden z robotników pracujących na przejeździe.

Rogatki na przejeździe opuszczono wczoraj około 8.00 rano. Całe torowisko zostanie podwyższone, podłoże odpowiednio utwardzone. Położone zostaną nowe płyty i tory.

- I tak źle, i tak niedobrze. Kierowcy jechali i pomstowali na kolej, bo przejazd był w fatalnym stanie. Teraz psioczą, bo jest remont i muszą zawracać – twierdzi dróżniczka dodając, że w czasie remontu pociągi kursować będą bez zakłóceń.

- Ten przejazd winien zostać przebudowany już dawniej, bo nie sposób było tędy jeździć. Od czasu otwarcia autostrady ruch zwiększył się kilkakrotnie. Do tego dochodzą ciężarówki z węglem z “Piasta” i “Ziemowita” oraz szkody górnicze. Jeśli w ciągu dnia przejechało tędy kilkadziesiąt takich tirów, to torowisko musiało się zapaść – twierdzi jeden z mieszkańców obserwujący ruch na torach.

OBJAZD
Auta osobowe chcące dojechać przez Bieruń do Chełma Śląskiego i Imielina muszą kierować się w Bieruniu na ul. Bogusławskiego, Szenwalda w Górkach i dalej ulicą Goławiecką, Odrodzenia i Śląską w Chełmie Śląskim. Podobnie w stroną odwrotną. Samochody ciężarowe jadące do Chełma i Mysłowic oraz Oświęcimia (most na Wiśle dopuszcza ruch pojazdów o ciężarze do 3,5 tony) muszą kierować się w stronę Tychów, wjechać na DK 1 w stronę Katowic i włączyć się na drogę w stronę Hołdunowa bądź Imielina.

Franciszek Bałecki: – Ten przejazd od dawna prosił się o przebudowę. Tak naprawę to powinno się tutaj wybudować wiadukt, bowiem ruch samochodowy jest tutaj bardzo duży. Przyczyniło się do tego otwarcie płatnej autostrady oraz ograniczenie tonażu wprowadzonego na innych drogach, a na Węglowej ograniczenia nie było.

Bronisław Ostrzołek: – Tablice ustawiono już kilka dni wcześniej i dla kogoś, kto tu mieszka, nie było zaskoczeniem, że przejazd zostanie zamknięty. Na tym przejeździe można było zawieszenie stracić. Mieszkam tutaj i wiem coś o tym. Mam nadzieje, że po remoncie będzie lepiej.

Piotr Doktor: – Nie bardzo mnie to martwi, bo nie jeżdżę samochodem, a z rowerem zawsze się jakoś przepcham. Mieszkam w Czarnuchowicach, ale często tutaj jestem. Stąd wiem, że przejazd były bardzo często zamknięty, zaś od skrzyżowania na Warszawskiej do przejazdu stał sznur aut.

Julia Drzyzda: – O tym, że będą remontować wiadukt, głosił nawet ksiądz na niedzielnej mszy. Mieszkam przy Wawelskiej i cieszę się, bo choć przez ten miesiąc odetchniemy od ciężarówek, które przejeżdżają pod naszym oknami. Ruch i hałas na tej drodze jest bardzo duży, a nasze budynki po prostu się sypią.

Autor artykułu: BOGUSŁAW JASTRZĘBSKI

Bachowska uczta

July 16th, 2002

Z cyklem koncertów z muzyką “kompozytora wszechczasów”, czyli Festiwalem Bachowskim, z żalem pożegnali się melomani. Imprezy koncertowe odbywały się w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej, Willi Caro, Sali Rajców gliwickiego Ratusza i kościele Wszystkich Świętych. Wykonawcammi byli m.in. znana klawesynistka Elżbieta Stefańska, pianistka Camille Antoinette Budarz z USA, sopranistka Dorota Neuman i Anna Rechlewicz – skrzypce.

Ostatnim akordem był koncert w świątyni pw. Wszystkich Świętych. Głównym wykonawcą była orkiestra kameralna “Camerata Impuls” pod batutą Małgorzaty Kaniowskiej. Zamysł prezentacji utworów klasyka zasługuje na podwójne uznanie, gdyż promując wartościową muzykę w doskonałym wykonaniu daje zarazem ciekawą kulturalną ofertę.

Jeśli zważyć, że wielu gliwiczan w wakacje wyjechać nie może, a miasto gości wielu przyjezdnych to pomysł z imprezą okazał się strzałem w dziesiątkę. Potwierdzeniem była frekwecja.

Autor artykułu: JAN MARIA DYGA