Unijny podręcznik

July 16th, 2002

“Podręcznik tematów europejskich dla samorządów lokalnych” to nowa publikacja gliwickiego Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej, która powstała przy współpracy Śląskiego Związku Gmin i Powiatów, Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz Fundacji Konrada Adenauera.

- Procesy dostosowawcze na płaszczyźnie prawnej i instytucjonalnej związane z przygotowaniami do członkostwa Polski w Unii Europejskiej w wielu dziedzinach bezpośrednio dotyczą funkcjonowania samorządów lokalnych. Politycy komunalni oraz rzesze urzędników samorządowych w swojej codziennej pracy stykają się z zagadnieniami i pojęciami odnoszącymi się do Unii Europejskiej. Zadaniem najnowszej publikacji Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej pt. “Podręcznik tematów europejskich dla samorządów lokalnych” przybliżenie im i ułatwienie zrozumienia zależności i powiązań, jakie istnieją bądź zaistnieją w przyszłości między ich działalnością w gminie i powiecie a regulacjami obowiązującymi w Unii Europejskiej – wyjaśniają przedstawiciele DWPN.

Podręcznik powstał na podstawie niemieckiej publikacji wydanej przez Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Republice Federalnej Niemiec. Jego treść została dostosowana do potrzeb samorządowców w Polsce, opatrzona odpowiednimi informacjami, komentarzami i odnośnikami do przepisów prawnych, literatury oraz instytucji. Publikacja ma formę leksykonu wiedzy z zakresu tematyki unijnej i jest bogatym źródło informacji wyselekcjonowanych pod kątem adresatów w samorządach lokalnych. Publikację można kupią wyłącznie w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej. W tej sprawie można się kontaktować pod nr tel. (032) 232-49-02, e-mail: haus@haus.

Autor artykułu: (MAK)

Polonia na pewno przystąpi do trzecioligowych rozgrywek

July 15th, 2002

Pierwszy sparing zakończył się porażką, ale były też akcenty optymistyczne. Ratując się w minionym sezonie przed spadkiem z III ligi piłkarze bytomskiej Polonii zrobili wielką frajdę kibicom, działaczom i przede wszystkim sobie samym, ale nie rozwiali przez to wiszących nad nimi czarnych chmur. Systematycznie osłabiana drużyna obecnie doznała kolejnych ubytków.

Informowaliśmy już, że bramkarz Jacek Gorczyca skierował swe kroki do Piasta Gliwice, Sławomir Wyrzykowski i jego imiennik Zachnik do Ruchu Radzionków, a zawodnicy wcześniej Polonii wypożyczeni, wrócili do macierzystych klubów.

Mimo problemów, przygotowania do nowego sezonu rozpoczęły się normalnie. Trener Bolesław Gruszka, choć dopiero w piątek zdjął gips z kontuzjowanej nogi, prowadził zajęcia z grupą pozostałych zawodników uzupełnioną niedawnymi juniorami z MOSM Polonia Bytom, wcześniej podopiecznymi polonisty Dariusza Okonia.

W pierwszym sparingu, z drugoligowym Polarem Wrocław, Polonia wbrew pesymistycznym prognozom wystawiła dwa składy. Od pierwszego gwizdka zagrali: Dawid Kin (z rezerw Ruchu Radzionków) – Mariusz Wiśniewski, Wojciech Szeląg, Piotr Gumulski, Arkadiusz Świder – Piotr Lasyk, Grzegorz Gadziński, Sebastian Kawulka (z AKS Niwka), Mirosław Wania – Konrad Koźmiński (z MKS Sławków) i Paweł Knapik. Ta drużyna postawiła gościom trudne warunki i swoje 45 minut wygrała 1:0, po bramce Knapika w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Interesująca była obecność na murawie kapitana drużyny, Wojciecha Szeląga, który wcześniej brał udział w sparingach Zagłębia Sosnowiec i Ruchu Radzionków.

- Na razie planów co do zmiany barw nie mam, bo nie było innych propozycji. Chciałbym jednak wyjaśnić, że nie mam żadnych problemów ze ścięgnami Achillesa, co ponoć miało być powodem niezaangażowania mnie przez radzionkowian – mówi Szeląg.

Do drugiej połowy przystąpiła zupełnie inna drużyna: Damian Zmorek – Ryszard Zdanowicz (obaj MOSM Polonia), Dariusz Okoń – Tomasz Buffi, Marcin Kopeć (Szombierki) – Michał Chlebowski (MOSM), Michał Soszyński (Rozbark Bytom), Daniel Kapinos (KS Myszków), Aleksander Mużyłowski – Andrzej Kędzior (obaj MOSM), Marcel Kapinos (Silesia Miechowice), za którego w 67 minucie wszedł Marek Rak (MOSM).

Mogła zaskoczyć obecność w składzie Tomasza Buffiego (ostatnio grał w Polonii, a potem leczył kontuzję) i Daniela Kapinosa, ale raczej była to dla nich możliwość pogrania sobie niż większa zażyłość z klubem. Natomiast Marcel Kapinos po likwidacji sekcji w Silesi miał z piłką dłuższy rozbrat. “Drugi garnitur” przegrał 1:4, choć jeszcze wyprowadził Polonię na 2:1 dzięki bardzo dojrzałemu lobowi Kędziora.
Kolejne sparingi Polonii: wtorek, 16 lipca o 16.00 z Sośnicą w Gliwicach, sobota 20.07. o 11.00 u siebie ze Spartą Zabrze, środa 24 bm. o 17.00 w Lublińcu ze Spartą oraz 27 lipca (sobota) o 11.00 z Czarnymi Sosnowiec najprawdopodobniej w Bytomiu. Jest jeszcze wolny termin 3 sierpnia.

Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości prezes Polonii, Edward Lonka stwierdził, że drużyna z całą pewnością przystąpi do rozgrywek III-ligowych, jednak za wcześnie jeszcze mówić w jakim składzie i na jakich warunkach finansowych.

Autor artykułu: JACEK BŁASIAK

Lepper w Dąbrowie Górniczej; hasła były a darmowe piwko nie

July 15th, 2002

Lider “Samoobrony” opowiadał o kolejnych malwersacjach rządzących
Obyło się bez wysypywania zboża i obrzucania pomidorami, choć na sosnowieckiej Patelni wrzało. Spokój policji zakłócił tylko incydent przy ul. Orlej, gdzie dwóch mężczyzn pobiło się o plakat witający przewodniczącego “Samoobrony”. Jeden z mężczyzn chciał go zerwać, drugi bronił postera. Szamotaninę zakończyli policjanci.

W piątek lider “Samoobrony” przybył na tzw. Patelnię. Najpierw spotkał się z dziennikarzami w kawiarni, gdzie wyjaśnił cel wizyty, a potem złożył kwiaty pod pomnikiem Jana Kiepury.

- Ja, tak jak chyba każdy, podziwiam i słucham wielkiego tenora. Ale przyjechałem tu bardziej po to, by wytłumaczyć ludziom, jakie wielkie zagrożenie niesie Polsce wejście do Unii. Staram się pokazać, że te rządzące chamy, spowodują, iż nasi magistrowie będą tyłki starym Niemkom i Francuzkom podcierać za marne grosze. Trzeba zrobić rewolucję przy urnach, bo inaczej społeczeństwo nie wytrzyma i zrobi prawdziwą rewoltę na ulicach. Musimy to zrobić, nim rządzący nas sprzedadzą… Nie dam rady sam, potrzebnych jest tysiące takich jak ja. Pomóżcie – mówił Lepper.

W Sosnowcu stawiło się około 300 osób. Część przyszła z ciekawości, część by zobaczyć polityka, a część uważa Andrzeja Leppera za swojego prawdziwego lidera.

- To jedyny człowiek, który nas może uratować. Wszyscy kradną, tyle milionów naszych wydali niepotrzebnie, rozprzedają nas za grosze, byle tylko samemu się nachapać – wyjaśniał mężczyzna w rozchełstanej koszuli, jednak gdy poprosiliśmy go o przedstawienie się, wyzwał nas od konfidentów i kapusiów.

- Ja się nie wstydzę. Szanuję Leppera i jest dla mnie jedynym wartym szacunku politykiem. Opowiada się za nami, biedakami, bezrobotnymi, ludźmi, którzy za młodzi są by umierać, a za starzy, by pracować – powiedziała dąbrowianka, Maria Muniak.

W Dąbrowie były okrzyki: “gdzie kiełbasa i darmowe piwo, panie marszałku?”.

- Przyszliśmy, bo mówili, że coś postawią. Dla mnie to taki sam polityk jak reszta: nic nie wart. Przedstawić się nie mogę, bo on wszędzie ma ludzi, którzy mi łeb utną za poglądy – wyjaśniał przeciwnik Andrzeja Leppera.

- To jest jedna z wizyt roboczych, podczas których przewodniczący wsłuchuje się w głos mieszkańców poszczególnych regionów – wyjaśniał Michał Figlus, poseł “Samoobrony’ ze Strzyżowic.

Lider “Samoobrony” opowiadał o zarobkach rządzących, o prywatyzacji za grosze, i o Balcerowiczu, który chce naród puścić w skarpetach. Podobnie było na dąbrowskim targowisku (osiedle Morcinka).

- Prezydent Dąbrowy, tak jak i wielu innych miast, będzie siedzieć, bo hipermarkety, które powstają w większości budowane są niezgodnie z prawem. Niezgodnie z prawem traktuje się też w nich pracowników – tłumaczył kupcom lider “Samoobrony”.

Na koniec spotkania obdarowano “przywódcę Polaków” kwiatami.

Autor artykułu: PATRYCJA STRĄK

Dług Huty Katowice przejęty

July 15th, 2002

Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), po trwających ponad pół roku negocjacjach, przejęła od konsorcjum bankowego kredyt udzielony jesienią 1998 r. Hucie Katowice. Dług dąbrowskiej spółki zmalał w ten sposób o blisko ćwierć miliarda zł. Mimo podpisanego porozumienia huta nadal ma blokowane konta.

- W ciągu miesiąca nastąpi emisja obligacji, którymi ARP spłaci kredyt. Banki zgodziły się na redukcję długu o 35 proc. – mówi Arkadiusz Krężel, prezes ARP.

Wartość obligacji dla banków wyniesie ok. 151 mln zł, co oznacza, że Huta Katowice winna była konsorcjum ok. 232 mln zł. Będą to papiery 5-letnie, tzw. zerokuponowe, czyli odsetki wypłacone będą po ich wykupie. Oprocentowanie obligacji, gwarantowanych w 100 proc. przez Skarb Państwa, będzie równe ostatniemu notowaniu obligacji skarbowych przed zawarciem porozumienia.

- Rozpoczynamy nowy etap życia i pracy Huty Katowice – twierdzi Jerzy Podsiadło, prezes Polskich Hut Stali. – Sądzę, że już tylko godziny dzielą nas od odblokowania kont huty. W ten sposób zakończy się po wielu miesiącach okres wręcz karkołomnych metod prowadzenia rozliczeń z kontrahentami.

Mimo zapowiedzi prezesa hutniczego holdingu banki nie spieszą się jednak z zakończeniem, rozpoczętej 8 lutego blokady kont.

-Huta nie jest stroną w negocjacjach konsorcjum banków z ARP i jej wpływ na treść porozumienia jest niewielki – potwierdza Jarosław Zwoliński, kierownik działu prasowego Huty Katowice.

- Sytuacja z blokadą kont od dłuższego czasu jest absurdalna i niestety, fatalnie świadczy o osobach odpowiadających za krajowe hutnictwo – mówi Władysław Molęcki, przewodniczący “Solidarności” w Hucie Katowice. – Jeszcze w czwartek wiceprezes PHS, Krystian Kozakowski zapewniał mnie, że konta będą odblokowane następnego dnia.

Blokada kont przynosi spore straty finansowe.

- W rozliczeniach z kontrahentami trzeba posługiwać się kompensatami. Taki system płatności sprawia, że część zarobionych pieniędzy automatycznie trafia do kieszeni firmy trzeciej. W ten sposób wiele milionów złotych niejako “wpompowaliśmy” na obce konta – wyjaśnia Jerzy Podsiadło. – Jednocześnie Huta Katowice, mając puste konta, i tak musiała płacić na bieżąco odsetki, wynikające z zadłużenia konsorcjalnego.

Kompensaty na pewno wpłynęły na słaby wynik finansowy dąbrowskiej spółki. W ciągu pięciu pierwszych miesięcy tego roku przyniosła ona 84 mln zł strat. Cały PHS poniósł w tym czasie 217 mln zł strat, ale dzięki operacjom księgowym rok ma zamknąć wynikiem dodatnim.

Holding nadal będzie też ograniczał zatrudnienie. Załoga Huty Katowice ma liczyć poniżej 5 tys. osób (obecnie 5,1 tys.). Zdaniem Jerzego Podsiadły znacznie większa redukcja grozi wydzielonym z huty spółkom.

- Jeżeli nie znajdą one rynków poza Hutą Katowice, będą musiały zmniejszyć zatrudnienie nawet o 3 tys. osób – mówił na czwartkowej konferencji w Hutniczej Izbie Przemysłowo-Handlowej prezes PHS.

Gdyby taki scenariusz wszedł w życie, spółki musiałby zwolnić prawie połowę załóg. (pracuje w nich 7 tys. osób).

- Zupełnie inne są ustalenia władz huty, której prezesem jeszcze niedawno był Jerzy Podsiadło, ze stroną związkową. Podczas negocjacji ustalono, że redukcja zatrudnienia będzie opierać się na naturalnych odejściach. Dlatego wypowiedź prezesa PHS jest dla nas kompletnym zaskoczeniem – mówi Władysław Molęcki. – Co ciekawe jednocześnie, zdaniem władz holdingu, tworzenie wydzielonych spółek ma być sposobem na restrukturyzację Huty im. Sendzimira. Czyli w Krakowie spółki są dobre, a w Dąbrowie Górniczej złe.

Związkowa koalicja, obejmująca największe centrale (Solidarność, ZZ Pracowników HK, ZZ Pracowników Ruchu Ciągłego) zapowiada protesty. Dziś w południe związkowi liderzy spotkają się z Andrzejem Szydło, od trzech tygodni prezesem Huty Katowice.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK

Drogowy horror

July 12th, 2002

- Usłyszałam potworny pisk hamulców i huk. Gdy wybiegłam przed dom zobaczyłam leżące na drodze dziecko, które nie dawało znaku życia. Byłam w takim szoku, że nie mogłam się opanować – mówi Irena Chmielarska, przed domem której doszło do tragicznego zdarzenia.

Dramat rozegrał się w poniedziałek o godzinie 14.30, na ul. Warszawskiej. Jak wynika z ustaleń policji i relacji świadków, chłopiec wybiegł zza stojącego w korku pojazdu, prosto pod nadjeżdżającego vw polo. Kierująca volkswagenem 21-letnia kobieta nie miała szans na wyhamowanie auta. 10-letni chłopiec zginął na miejscu. Jak mówią mieszkańcy okolicznych bloków, w tym miejscu regularnie dochodzi do wypadków, w których niejednokrotnie giną lub zostają ranni ludzie.

- To horror co się tu dzieje. Ciężarówki jeżdżą jak szalone. Z powodu tego ruchu nie da się normalnie żyć. Opiszcie to wreszcie – mówi starszy mężczyzna.

W chwilę później na miejscu tragedii pojawia się matka zabitego dziecka. Krzyk, rozpacz, płacz… Przypatruje się temu zahipnotyzowany dramatem tłum ludzi.

- W tym miejscu bardzo często dochodzi do wypadków. W zeszłym roku zginął mój sąsiad, którego potrącił samochód. Auto potrąciło też córkę sąsiadki. Dziewczyna przeżyła, ale długo leżała w szpitalu. Niedawno ciężarówka staranowała przystanek autobusowy. To cud, że nie było tam ludzi. Innym razem osobowe auto zostało zepchnięte z drogi przez ciężarówkę i wpadło do rowu. Ruch trwa tu bez przerwy, od rana do nocy. Trzeba długo czekać, aby przejść na drugą stronę drogi. Nie mając innego wyjścia ludzie przebiegają między autami ryzykując życie – mówi I. Chmielarska.

- Miejsce, w którym doszło do wypadku, jest pod zarządem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach i to oni odpowiadają za ten odcinek trasy. Chcąc uczynić to miejsce bardzej bezpiecznym, oddaliśmy wiosną do użytku chodnik dla pieszych od strony domków jednorodzinnych, aby ludzie nie musieli chodzić po jezdni. Przy przejściu dla pieszych działa sygnalizacja ostrzegawcza. Wybudowana została też zatoka przy przystanku autobusowym. Czekamy na pozwolenie na budowę kolejnej, po przeciwnej stronie drogi.
Mamy też środki na budowę sygnalizacji świetlnej wzbudzanej, ale obecny zarządca nie wyraził na to zgody – powiedziała nam Iwona Jurzak, inspektor d/s dróg gminnych w Wydziale Gospodarki Komunalnej UM w Bieruniu.

- Dopiero jak dostaniemy z policji oficjalne informacje, to możemy przeanalizować istniejącą sytuację. Jeżeli będzie taka konieczność, to oczywiście zostaną podjęte dalsze działania – poinformował nas Grzegorz Błaszczyk, z-ca naczelnika Wydziału Dróg Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach.

Policja apeluje do pieszych i kierowców o zachowanie na ul. Warszawskiej w Bieruniu szczególnej ostrożności.
Niedopuszczalne jest przechodzenie w miejscach niedozwolonych, poza wyznaczonym przejściem dla pieszych, a także wychodzenie lub wybieganie bezpośrednio zza stojącego pojazdu. W takich przypadkach pieszy zwykle wpada pod jadące drugim pasem ruchu auto. Kierowca nie ma już zwykle szans na uniknięcie wypadku.

Od początku 2002 roku do 7 lipca na ul. Warszawskiej wydarzyło się 5 wypadków. Nie było ofiar śmiertelnych, natomiast 8 osób odniosło obrażenia ciała. Policjanci odnotowali też 23 kolizje drogowe. Na odcinku od ronda przy KWK ?Piast? do skrzyżowania ul. Warszawskiej z Wawelską doszło do 2 wypadków. Nikt nie zginął, natomiast 2 osoby zostały ranne. Odnotowano 7 kolizji. Sprawcami wszystkich tych zdarzeń byli kierujący pojazdami, którzy nie zachowali szczególnej ostrożności i nie udzielili pierwszeństwa przejazdu drugiemu pojazdowi.

Asp. Marek Głowania, p. o. naczelnika Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tychach:
- Ulica Warszawska jest najbardziej niebezpieczna w Bieruniu. Wynika to z jej funkcji. Przez miasto przebiega fragment Drogi Krajowej 44, na którym odbywa się ruch tranzytowy z kierunku od Gliwic, Mikołowa i Cieszyna na Oświęcim i dalej na Kraków. Zauważyliśmy, że natężenie ruchu zwiększyło się od momentu uruchomienia płatnego odcinka autostrady. Spora część kierowców, żeby zaoszczędzić pieniądze woli jechać bardziej zatłoczonymi, ale za to bezpłatnymi odcinkami dróg. Swoje robią też ciężarówki przyjeżdżające z całej Polski do KWK “Piast” po węgiel. W takim przypadku jedynym rozwiązaniem byłoby wybudowanie obwodnicy, która odciążyłaby centrum.

Autor artykułu: WOJCIECH SZNER

Ławki za krótkie?

July 12th, 2002

Miejski Zarząd Komunikacji w Tychach rozpoczął montowanie nowych przystanków w formie ławki ze słupkiem. Jest to model prototypowy, który MZK zamierza postawić w miejscach, gdzie z przyczyn technicznych nie może być wiat.

Kolejna konstrukcja stanie wkrótce na ul. Begonii. Na stronie internetowej www.mzk.pl pasażerowie mogą wypowiedzieć się na temat tej inicjatywy. To głównie od ich opinii i sugestii zależeć będzie lokalizacja nowych przystanków. Z pierwszych reakcji wynika, że pomysł został przyjęty w zasadzie pozytywnie, jednak zdaniem niektórych ławki są za krótkie.

Autor artykułu: (bgr)

“Mieszkańcy-Mieszkańcom”

July 12th, 2002

Są już pierwsze efekty trwającej od miesiąca akcji pośrednictwa w przekazywaniu rzeczy do ponownego wykorzystania, prowadzonej przez Wydział Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Bieruniu.

- Program nazwałem Mieszkańcy-Mieszkańcom, a jego głównym celem jest kontaktowanie osób, które mają coś do zaoferowania. Mogą to być okna, meble, sprzęt gospodarstwa domowego i inne rzeczy, które jednym osobom nie są potrzebne, a przez innych mogą być wykorzystane – mówi Mirosław Początek z Wydziału Gospodarki Komunalnej, którego biuro stało się swoistą skrzynką kontaktową dla mieszkańców. Tu każdy zainteresowany może zadzwonić, określić co ma na zbyciu bądź czego potrzebuje, pozostawić swój numer telefonu lub adres.

- Jest to pierwszy miesiąc naszej działalności i choć są plakaty informujące o tym programie, na razie zainteresowanie jest niewielkie. Zgłosiły się trzy osoby, które zaoferowały gruz dla tych, którym może się on przydać na budowę – dodał M. Początek.

Autor artykułu: (bj)

Rozdają licencje

July 11th, 2002

W piątek po raz drugi zbierze się Komisja ds. Licencji Polskiego Związku Piłki Nożnej, która ponownie rozpatrzy wnioski klubów pierwszej ligi o przyznanie licencji umożliwiającej udział w rozgrywkach w najbliższym sezonie.

Przed tygodniem rozpatrzono wnioski 16 klubów ekstraklasy. Odmówiono wydania zgody Górnikowi Zabrze oraz Pogoni Szczecin, a wstrzymano decyzję w sprawie Polonii Warszawa, Zagłębia Lubin i Szczakowianki Jaworzno. Do wniosków tych klubów komisja miała zastrzeżenia. Pozostałych 11 zespołów otrzymało licencje i może być pewnych, że w najbliższym sezonie zagra w pierwszej lidze.

- Wysłaliśmy zaświadczenie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, którego od nas wymagano. Mam nadzieję, że teraz otrzymamy licencję – powiedział Zbigniew Koźmiński, prezes Górnika.

- Najbardziej skomplikowana jest sprawa Szczakowianki, gdyż nie został jeszcze ostatecznie rozstrzygnięty protest RKS Radomsko dotyczący weryfikacji meczów barażowych – ocenia Marcin Stefański, członek komisji, dyrektor Departamentu Rozgrywek PZPN. – Dlatego w tym przypadku zapewne po raz kolejny decyzja zostanie wstrzymana. Z pozostałych klubów otrzymaliśmy różne brakujące dokumenty, wyjaśnienia i informacje. Komisja musi się z nimi zapoznać, przeanalizować i wówczas będzie mogła wydać werdykt. Jeżeli wszystkie dokumenty będą w porządku, to istnieje możliwość, że decyzja o przyznaniu licencji zapadnie w piątek. Kluby muszą cierpliwie poczekać. Jeżeli komisja będzie mieć wątpliwości, to skieruje sprawę do Komisji Odwoławczej.

Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN pracuje pod przewodnictwem wiceprezesa związku ds. organizacyjnych Eugeniusza Kolatora, a w jej skład wchodzą ponadto członkowie zarządu PZPN Andrzej Binkowski oraz Eugeniusz Nowak, a także przewodniczący Wydziału ds. Bezpieczeństwa na Stadionach Wiesław Wieczorek i dyrektor Departamentu Rozgrywek Marcin Stefański. W przypadku niespełnienia wymogów licencyjnych klub nie będzie mógł uczestniczyć w rozgrywkach pierwszej ligi w sezonie 2002/2003, które rozpoczną się 2 sierpnia i zostanie przesunięty do drugiej ligi. W związku z tym istnieje możliwość przejściowego powiększenia tej klasy rozgrywkowej o kluby, które nie uzyskają prawa gry w ekstraklasie.

Autor artykułu: (TOK)

Nielegalna prowizorka

July 11th, 2002

Specjalna komisja powołana przez Inspektora Nadzoru Budowlanego w Katowicach stwierdziła jednoznacznie, że dom przy ul. Kępowej rozbierano bez zachowania zasad przyjętych w budownictwie. Właściciel nie miał zezwolenia, a zatrudnieni tu ludzie żadnych kwalifikacji do prowadzenia tych prac. To byli bezrobotni, którzy wydobywali cegły z domu bez właściwego nadzoru. Nie udało się ustalić, czy na budowie był kierownik.

- Obiekt zawalił się, bowiem robotnicy wyciągnęli stalowe klamry ściągające ścianę i zabezpieczające przed szkodami górniczymi. Pozbawiona wzmocnień konstrukcja zawaliła się i zabiła robotnika. To była prowizorka, która skończyła się tragicznie. Karanie winnych pozostawiamy prokuraturze, która prowadzi w tej sprawie dochodzenie – powiedział nam Longin Laprus, inspektor nadzoru budowlanego w Katowicach.

Autor artykułu: (BL)

Złożył mandat

July 11th, 2002

Na wczorajszej sesji katowiccy radni jednogłośnie przyjęli uchwałę, którą zatwierdzili złożenie mandatu przez radnego SLD Zbigniewa Trzewika. Była to pierwsza tego typu sprawa przez ostatnie 12 lat w historii Rady Miejskiej w Katowic. Głosowanie odbyło się bez udziału zainteresowanego. Przypomnijmy, że nastąpiło to po serii artykułów, w których małżeństwo i władze miasta oskarżały radnego o rzekome przyjęcie pieniędzy za pomoc w załatwieniu przydziału na domek jednorodzinny w Giszowcu, który został wcześniej sprzedany w przetargu.

- Radny Trzewik złożył mandat, bowiem tego wymagała ta sytuacja, ale dopóki stawiane mu zarzuty nie zostaną potwierdzone przez prokuraturę i sąd – nadal pozostanie członkiem SLD – powiedział nam Tomasz Czakon, szef klubu SLD w Katowicach.

Autor artykułu: (BL)